W ostatnie wakacje dopadł mnie kryzys czytelniczy. Co zrobić? Zacząłem szukać czegoś, co pochłonęłoby mnie bez reszty. Jeden zasadniczy problem -każda książka z gatunku fantastyki wydawała mi się być identyczną. Te same rasy, zachowania, powtarzalność sytuacji.
Z pomocą przyszła koleżanka zachwalając serię „Wybrani” C.J.
Daugherty. Przeczytałem o czym jest i pomyślałem - „nigdy w życiu”(nie przepadam
za kryminałami). A jednak pożyczyłem i co… w tydzień później wręcz błagałem o następny tom.
